Uwaga, chwalę (warszawiaków)

By absolutnie

Raz na jakiś czas zdarza się coś, co – na przekór wszystkiemu – przywraca mi wiarę w inteligencję Polaków. To nic, że większość z nich zlekceważyła wybory do europarlamentu, z własnej woli wyrzekając się wpływu na kształt europejskiego i krajowego prawa. Pal sześć, że całkiem wielu w ogóle nie wiedziało, że prawo wyboru europosłów im przysługuje. Czasami jestem w stanie wybaczyć moim rodakom naprawdę wiele.

Co takiego się stało? Informacja jest już pewna: jedna z bardziej odrażających formacji w dziejach polskiej polityki została przez głosujących odesłana na śmietnik. Nie pomógł dobry (i kasiasty) wujek Ganley, nie pomogło nachalne promowanie LPRowskich odrzutów w kierowanej przez byłego nazistę TVP. Wynik 1,14% w skali kraju mówi sam za siebie.

Jeden z obszarów tej Libertasowej klęski cieszy mnie szczególnie. W okręgu wyborczym nr 4 (Warszawa z przyległościami) sromotnie przepadł Artur Zawisza. Komiczna ta postać niedługo przed wyborami postanowiła wypłynąć z zapomnienia, uczyniła to zaś w jedyny dostępny sobie sposób: opluwając kogoś większego. Na celownik wziął więc Arturek swoją konkurentkę (jak sobie pochlebiał) Danutę Hübner, startującą z listy PO. Podczas zwołanego w maju happeningu oskarżył ją o “zatruwanie życia Europejczykom”, o bliskie pokrewieństwo z ubekami, a na deser jeszcze o to, że… zbyt dużo zarabia. Dokładniejszy opis całej hecy, którego czytania nie polecam osobom z wrażliwym przewodem pokarmowym, zamieściła jakiś czas temu “Wyborcza“.

To prawda: za Platformą nie przepadam. Ale gdybym głosował w stolicy, poparłbym Danutę Hübner. Pani profesor – niezależnie od listy, z jakiej startuje – pozostanie zawsze panią profesor. A Zawisza, choćby nawet Porozumienie dla Przyszłości go przygarnęło, będzie nadal żałosnym, rozdętym kompleksami chłystkiem.

Mało rzeczy brzydzi mnie równie mocno, jak widok podobnych miernot usiłujących podgryzać jednostki wybijające się talentem, zasługami czy choćby majątkiem ponad przeciętność. Tak długo niucha jeden z drugim wokół znakomitości, aż znajdzie w jej życiorysie jakiś haczyk, który natychmiast zaczyna rozgłaszać. “A ona pisała wiersze o Stalinie! A on miał nieślubne dziecko! A on należał do ZMS!” – płyną w świat donosy. Tym bardziej obrzydliwe i groteskowe, że ich autorzy usiłują przykryć swoją zawiść religijno-moralnym płaszczykiem. Także Zawisza, zanim zaczął bluzgać, nie omieszkał splugawić katolicyzmu, powołując się na rzekomo orędującego za nim z nieba św. Andrzeja Bobolę. A diabeł się cieszy.

I co Arturkowi z tego przyszło? Patrz: początek akapitu nr 3.

Chyba więc jednak nie tacyśmy głupi, jak o nas mówią. A wyniki wyborcze Hübner (311018 głosów) i Zawiszy (4174) powinny być ostrzeżeniem dla tych, którzy zechcieliby pójść w ślady tego drugiego. Tym kończy się plucie.

Roman Czubiński

[źródło wyników: Państwowa Komisja Wyborcza]

Tagi: , , , , , ,

Jedna odpowiedź do “Uwaga, chwalę (warszawiaków)”

  1. Jeszcze w sprawie miernot « Róbmy swoje! mówi:

    [...] By absolutnie W poświęconej pewnemu niedoszłemu (co za szczęście!) europosłowi notce z poprzedniego tygodnia stwierdziłem, że brzydzi mnie “widok podobnych miernot [...]

Dodaj komentarz