Odc. 41: Pieprzna ballada

By absolutnie

Słów kilka w sprawie grupy facetów
chcę tu wygłosić,
Lecz zacząć muszę nie od konkretów,
a od przeprosin:
Skruszon szalenie, o przebaczenie
pokornie proszę,
Że trochę pieprzny jest felietonik,
który wygłoszę.

    Lecz mam nadzieję, że choć się w słowie
    tutaj nie pieszczę,
    To wybaczycie mi to, Panowie,
    raz jeden jeszcze…

Otóż – faceci wokół się snują,
co są już tacy,
Że czego dotkną, zaraz… popsują,
w domu czy w pracy,
Gapią się w sufit, wodzą po gzymsie
wzrokiem niemiłym,
Na niskich czołach maluje im się
straszny wysiłek!

    Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
    którą tak streszczę:
    Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?
    Co by tu jeszcze?

Czasem facetów – żeby mieć spokój -
- ktoś tam przerzuci
Do jakiejś sprawy, co jest na oko
nie do popsucia!
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
I już widzimy, żeśmy Kolegi
nie doceniali…

    A oni myślą w ciszy domowej
    lub w mózgów truście:
    Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?
    Co by tu jeszcze?

Lecz, choć im wszystko jak z płatka idzie,
sprawnie i krótko,
Czasem faceci – gdy nikt nie widzi -
- westchną cichutko,
Bo, mając tyle twórczych talentów,
tyle zdolności,
Boją się, by im wkrótce nie przyszło
tkwić w bezczynności…

    A brak nam wróżki, która nam powie
    w widzeniu wieszczym -
    - jak długo można pieprzyć, Panowie?!
    Jak długo jeszcze?!

Pozwólcie, proszę, że do konkretów
przejdę na koniec:
Okażmy serce dla tych facetów,
zewrzyjmy dłonie,
Weźmy się w kupę, bo w tym tkwi sedno,
drodzy Rodacy,
By się faceci czuli potrzebni
w domu i w pracy.

    Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia,
    niech zatrą ręce:
    Że tyle jeszcze jest do spieprzenia…
    …a będzie więcej!

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz