Słów kilka w sprawie grupy facetów
chcę tu wygłosić,
Lecz zacząć muszę nie od konkretów,
a od przeprosin:
Skruszon szalenie, o przebaczenie
pokornie proszę,
Że trochę pieprzny jest felietonik,
który wygłoszę.
-
Lecz mam nadzieję, że choć się w słowie
tutaj nie pieszczę,
To wybaczycie mi to, Panowie,
raz jeden jeszcze…
Otóż – faceci wokół się snują,
co są już tacy,
Że czego dotkną, zaraz… popsują,
w domu czy w pracy,
Gapią się w sufit, wodzą po gzymsie
wzrokiem niemiłym,
Na niskich czołach maluje im się
straszny wysiłek!
- Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
którą tak streszczę:
“Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?
Co by tu jeszcze?“
Czasem facetów – żeby mieć spokój -
- ktoś tam przerzuci
Do jakiejś sprawy, co jest na oko
nie do popsucia!
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
I już widzimy, żeśmy Kolegi
nie doceniali…
- A oni myślą w ciszy domowej
lub w mózgów truście:
“Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?
Co by tu jeszcze?“
Lecz, choć im wszystko jak z płatka idzie,
sprawnie i krótko,
Czasem faceci – gdy nikt nie widzi -
- westchną cichutko,
Bo, mając tyle twórczych talentów,
tyle zdolności,
Boją się, by im wkrótce nie przyszło
tkwić w bezczynności…
- A brak nam wróżki, która nam powie
w widzeniu wieszczym -
- jak długo można pieprzyć, Panowie?!
Jak długo jeszcze?!
Pozwólcie, proszę, że do konkretów
przejdę na koniec:
Okażmy serce dla tych facetów,
zewrzyjmy dłonie,
Weźmy się w kupę, bo w tym tkwi sedno,
drodzy Rodacy,
By się faceci czuli potrzebni
w domu i w pracy.
- Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia,
niech zatrą ręce:
Że tyle jeszcze jest do spieprzenia…
…a będzie więcej!
Tagi: Co by tu jeszcze, Kabaret Dudek, Młynarski, Pieprzna ballada, satyra, tekst, Wojciech Młynarski